8.1.17

Revlon ColorStay 150 Buff - podkład do cery normalnej i suchej.

Cześć wszystkim!
Dziś pierwszy post w nowym roku! :). Chciałabym podzielić się z Wami moją opinią, dotyczącą znanego, mocno kryjącego podkładu jakim jest Revlon ColorStay :).
Podkładu używałam, kiedy to jeszcze pierwotnie nie miał pompki. Wtedy wybrałam kolor 110 Ivory (różowe tony) oraz był do skóry tłustej. Z czasem zaczęłam bardziej interesować się makijażem, więc przy wyborze podkładu kierowałam się już typem cery, odcieniem mojej skóry i właściwościami.
Na promocji -49% w Rossmannie postanowiłam znów się zaopatrzyć w ten podkład. Ja bardzo lubię testować różne podkłady, więc zawsze po skończeniu jednej butelki wybieram już inny podkład. Tym razem na promocji wybrałam kolor 150 Buff, który ma żółte tony oraz wersje dla cery normalnej i suchej. 
Także, zapraszam dalej... :)

 Informacje:
Tutaj dodam zdjęcie etykiety.


Pełne krycie, nawilżanie skóry, trwałość na 24H. Formuła Soft Flex zapewnia uczucie lekkości i komfortu. Produkt beztłuszczowy i nie zatyka porów. Przed użyciem wstrząsnąć, bo podkład leje się jak woda ;_;


Buteleczka jest standardowa jak na podkład, mieści 30 ml i posiada pompkę :).
Jak chcecie zobaczyć jak spisał się podkład w kwestii budowania krycia to odsyłam tutaj do postu, który był najczęściej odwiedzanym postem odkąd założyłam bloga - http://kosmetyczkamalinowskiej.blogspot.com/2016/12/jak-budowac-krycie-czyli-ukrywamy.html 

Kolor,  jak wyżej wspomniałam to 150 Buff, posiada on żółte tony. Podkład nie oksyduje po nałożeniu. Konsystencja nie jest ani wodnista, ani gęsta.




Osobiście bardzo lubię ten podkład! U mnie nie zapycha porów, kolor jest dopasowany, nie świece się po nałożeniu go. Także nie wysusza ani nie podkreśla suchych skórek, jak to robiła wersja dla cery tłustej. Podkład jest ciężki, więc nie polecam używać go na lato. Można nim bardzo łatwo budować krycie, co sprawia że każda dodana warstwa tam, gdzie potrzebujemy większego krycia, wygląda naturalnie. Podkład nie jest tłusty, ma ładne wykończenie. Nawet gdy nie użyję pudru, po kilku godzinach nie święcę się jak choinka. W połączeniu z ukochanym fixerem z Inglota, tworzą duo które wytrwa praktycznie wszystko! 
Jeśli chodzi o krycie, to Revlon zdecydowanie mocniej kryje nałożony pędzlem. Do nakładania podkładu używam pędzla Hakuro H50, którego wcześniej spryskuje wodą. Niestety, podkład ciężko jest wyczyścić z pędzla, więc gdy czyszczę pędzle, największą uwagę skupiam właśnie na H50. 




Moja ocena podkładu to mocne 9/10, bo dalej szukam ideału. A Wy? Jakich podkładów używacie? Co sądzicie o Revlonie? :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i za każdy zostawiony komentarz!
To dla mnie wielka motywacja aby dalej działać!
Jeśli obserwujesz mojego bloga - napisz! chętnie zajrzę do Ciebie :).