15.12.16

Jak budować krycie czyli ukrywamy niedoskonałości.

Cześć wszystkim!
Dzisiaj wpis trochę inny niż ostatnie, tym razem będzie o kryciu niedoskonałości. Długo się zbierałam czy o tym pisać, czy nie, ponieważ moja cera to powód sporej ilości kompleksów. Ale przecież nie tylko ja borykam się z tym problemem. Każda z nas ma słabość na jakimś punkcie - moim największym kompleksem od czasów gimnazjum jest stan mojej cery. Kiedyś trądzik ograniczał się głównie do czoła. Na dzień dzisiejszy - jak będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach - jest już na całej twarzy. Bywa czas, kiedy nie wyskakują mi na twarzy żadne niespodzianki i mam względny spokój, aczkolwiek co jakieś 28 dni moja twarz postanawia zrobić mi "psikusa". Są to dni, kiedy chciałabym zapaść się pod ziemię i żeby nikt na mnie nie patrzył. Dodatkowym czynnikiem są problemy hormonalne, które jeszcze bardziej nasilają - już w tym momencie dość uciążliwy trądzik. To właśnie przez to obecnie nie ma mowy, żebym wyszła z domu bez pełnego makijażu. 
Ten wpis jest jednym z niewielu w których pokażę "coś" co jest dla mnie nie lada wyzwaniem... Może to będzie jakiś mój sposób na pozbycie się kompleksów? Jestem pewna, że nie jestem z tym problemem sama. Oczywiście, biorę pod uwagę, że są gorsze przypadki ludzi chorych na np. atopowe zapalenie skóry, czy po wypadkach, ale jak wiadomo punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Dla mnie cera to największy problem, kompleks i koszmar.
Dzisiaj zaprezentuję Wam, w jaki sposób sobie radzę z ukryciem tych potworków. Może podzielenie się z Wami tym wpisem pomoże mi się uporać ze swoimi słabościami, oraz pokaże innym borykającym się z tym problemem, że nie są sami.
Na poniższych zdjęciach zobaczycie fragmenty mojej twarzy w najgorszym stanie więc jeśli jesteś wrażliwa/y to nie patrz dalej :).


Wszystkie kosmetyki i akcesoria pokazane w poście omawiałam już w poprzednich wpisach.
Do mojego kamuflażu potworków na twarzy użyję:
• Baza Ingrid, zielona, korygująca niedoskonałości.
• Podkład Revlon ColorStay 150 Buff, cera normalna.
• Korektor w kremie Catrice 010 Ivory.
• Puder sypki transparentny. 
○ Gąbeczka do makijażu z Rossmanna.
○ Pędzel Hakuro H64.
○ Puszek do pudru sypkiego Inglot.
○ Paleta kosmetyczna Inglot.

Zaczynamy!

1. Na oczyszczoną skórę nakładam palcami bazę pod makijaż. Baza nie tylko utrwali podkład, ale również skoryguje niedoskonałości. Nakładam jej bardzo mało - łatwo jest przesadzić a wtedy pigment może przenikać przez podkład.


2. Na paletę wylewam trochę podkładu i nakładam go ruchami stemplującymi gąbeczką typu beauty blender. Jeśli chodzi o podkład to używam mocno kryjącego Revlona, tym podkładem można bardzo łatwo budować krycie na twarzy. Pamiętajmy o tym że jeśli po nałożeniu podkładu dalej coś prześwituje - możemy nałożyć drugą warstwę, ale tylko na miejsca gdzie chcemy coś ukryć - dzięki temu unikniemy efektu maski, lub "szpachli" :).



3. Do dodatkowego, mocniejszego ukrycia niedoskonałości używam kamuflażu z Catrice w kremie. Nakładam go pędzlem i lekko wklepuje w wybrane miejsce. Musimy pamiętać, że jeśli chcemy nałożyć drugą warstwę korektora najpierw musimy przypudrować tę pierwszą! Korektory w kremie bądź sztyfcie są przeznaczone do zakrywania bardziej widocznych niedoskonałości, natomiast korektory płynne lepiej nadają się pod oczy, łuk brwiowy, na powieki ewentualnie jako rozświetlenie twarzy (czoło, nos, łuk kupidyna, broda). Do przypudrowania korektora oraz twarzy używam pudru sypkiego w kolorze białym.



PORÓWNANIE :


Niestety nie da rady tego zakryć tak, aby w ogóle to było nie widoczne. Zawsze można użyć też kosmetyków z wyższej półki cenowej. Osobiście, po pierwsze, nie lubię przepłacać, droższe kosmetyki testuję raczej powoli, pojedynczo, aby nie utopić za dużo pieniędzy w ewentualne buble.

Teraz czas na CZOŁO. Kolejność ta sama co w przypadku policzków. Tutaj od razu wkleję stronę aby zobaczyć jak to wygląda etapami. 

 Porównanie:

Mam nadzieję że post się w miarę podobał i że komuś się przyda... :). 
A Wy jak kryjecie małe potworki na cerze? Jakie produkty możecie mi polecić? :).


6 komentarzy:

  1. Kochana byłaś u dermatologa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, wiem że to jest największy błąd, że nie zasięgnęłam porady lekarza, ale zawsze było tyle kolejek do dermatologa, że odechciewało mi się stać :(. Generalnie nauczyłam się żyć z tym, ale przed okresem zawsze moja cera wygląda tak jak na zdjęciach :(

      Usuń
  2. Moja siostra ma podobny problem i wiem, że używa leku o nazwie Zineryt, ale podejrzewam, że to lek na receptę. Osobiście więcej nie mogę pomóc, bo nigdy nie miałam problemów z cerą. Kochana musisz wybrać się do dermatologa, na pewno Ci pomoże!:(:*
    W wolnej chwili zapraszam do mnie, zachęcam do zostania na dłużej jeżeli blog się spodoba:)
    http://momentdlamniee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wygląda moja cera, gdy jestem przed okresem, tuż po nim cera wygląda o niebo lepiej, tylko zostają mi przebarwienia :(. Wiem, że bez dermatologa ani rusz :(.

      Już obserwuję :*.

      Usuń
  3. Chyba troszkę się spóźniłam z tym komentarzem bo widzę, że post jest z poprzedniego roku, ale muszę to napisać! Borykałam się z trądzikiem przez parę dobrych lat, zawsze to był mój największy kompleks, w tamtym okresie mojego życia dałabym się pokroić za ładną cerę ;) Pomogła mi kuracja Izotekiem, która trwała 7 miesięcy, mimo że nie jest to całkiem bezpieczny lek jakbym miała ten problem to zrobiłabym to znowu :) To było 5 lat temu, od tamtej pory mam spokój i naprawdę niezłą cerę! Uwierz mi, że żaden makijaż nie pomoże tak jak dobry lekarz :) Naprawdę moje życie całkowicie się zmieniło od kiedy pozbyłam się trądziku. Oczywiście mam kilka blizn i trochę zaskórników na nosie ale to jest nic w porównaniu z moją cerą kiedyś. Ja wiem jak trądzik może dokuczać i jak to jest widzieć siebie jedynie przez pryzmat swojej cery i myślę że nie ma sensu żebyś się z tym dalej męczyła :) Idź jak najszybciej do lekarza a jeżeli trafisz na kogoś kto chce naprawdę pomóc to wyleczy nie tylko cerę ale i duszę (haha no dobra poleciałam trochę ale taka jest prawda). Mimo wszystko fajnie że masz swoje makijażowe sposoby i chcesz się nimi dzielić!:) Wybacz, że ten komentarz jest nieco chaotyczny ale pisałam go na telefonie, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Przez ten czas moja cera wiele się zmieniła, aczkolwiek dalej czeka mnie wizyta u dobrego dermatologa. Słyszałam i czytałam wiele rozmaitych opinii na temat kuracji Izotekiem, i trochę bałabym się jej podjąć. Chociaż, kto nie ryzykuje, ten nie ma :). Dziękuję Ci za ten komentarz!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i za każdy zostawiony komentarz!
To dla mnie wielka motywacja aby dalej działać!
Jeśli obserwujesz mojego bloga - napisz! chętnie zajrzę do Ciebie :).